Metoda głębokiego ściółkowania wykorzystywana w kurnikach HappyKura jest znaną na świecie i sprawdzoną metodą kompostowania ściółki jeszcze we wnętrzu kurnika.
Przy wykorzystaniu odpowiednio grubej warstwy właściwej ściółki, kurzych odchodów i mikroorganizmów przeniesionych na ściółkę na kurzych łapkach kompost właściwie robi się sam. Kury poruszając się lub grzebiąc w ściółce zakopują część odchodów i dzięki temu zabiegowi mieszają ze sobą poszczególne składniki znacznie ograniczając wydobywanie się nieprzyjemnego i znanego powszechnie zapachu towarzyszącego we wnętrzu lub nawet w okolicy zwykłego kurnika. Metoda ta przy zachowaniu odpowiedniej ilości kur pozwala na sprzątanie kurników nawet raz na rok lub jeszcze rzadziej. Oczywiście można częściej, ale nie widzimy takiej potrzeby. W zimie – grubość ściółki i temperatura towarzysząca kompostowaniu skutecznie izoluje lub nawet podwyższa temperaturę w kurniku, dlatego ściółkę wymieniamy dopiero na wiosnę. Wymagania stawiane przed użytkownikiem to dosypywanie cienkiej warstwy nowej ściółki wedle swojego uznania lub przewrócenie/odwrócenie ściółki wewnątrz kurnika by wspomóc kury w napowietrzaniu zawartości. Dzięki tym dwóm zabiegom na przykład raz w miesiącu przykre zapachy ograniczone są do minimum. To naprawdę jest wygodne i działa!
O ile montaż kurnika jest po naszej stronie, o tyle przygotowanie „fundamentu” leży po stronie Klienta. Możemy postawić kurnik po prostu na trawie lub piasku, ale pamiętajmy, że wykonany jest z drewna i pomimo impregnacji i malowania oraz wszystkich naszych szczerych chęci może ulec przyspieszonemu zużyciu w kontakcie z wodą. Absolutne minimum to idealnie wypoziomowane bloczki fundamentowe w punktach podparcia i łączeń ścian lub wypoziomowane zaimpregnowane kantówki drewniane ułożone na całym obwodzie. Najlepszym rozwiązaniem jest jednak wylanie fundamentu z betonu, wymurowanie wypoziomowanego fundamentu z bloczków fundamentowych na całym obwodzie lub ułożenie fundamentu z krawężników lub oporników do kostki brukowej. Im głębiej zostanie wkopany, wmurowany fundament tym lepsze zabezpieczenie przeciwko drapieżnikom, które będą chciały się podkopać. Zawsze zabezpieczamy kurnik dookoła metalową siatką o szerokości minimum 50 cm. Z doświadczenia wiemy, że drapieżniki podkopują się bezpośrednio przed ścianą, nie wpadną jednak na pomysł by zacząć wykop pół metra wcześniej. Warto też wysypać wokół postawionego kurnika kamień lub ułożyć obwolutę np. z kostki brukowej. Zabezpieczy to kurnik przed odbijaniem się wody z ziemią podczas większej ulewy i przedłuży jego żywotność.
Odpowiedź jest bardzo prosta – jedno gniazdo według nas przypada na 4-6 kur. Kury doskonale się dzielą miejscem w gniazdach, dodatkowo wybierając niejednokrotnie swoje „ulubione”. Zdarzało się nam, że pomimo trzech dostępnych gniazd, wszystkie kury zniosły jaja tylko do jednego z nich.
Każdy kurnik projektowany jest pod określoną maksymalną ilość kur i choć wydawałoby się, że zmieści się ich tam znacznie więcej należy pamiętać o możliwościach ściółki. Jeśli przesadzimy z ilością lokatorek, przesadzimy też z odchodami, a 60% defekacji odbywa się właśnie w nocy – z grzędy na ściółkę. W konsekwencji od nadmiaru może pojawić się przykry zapach. Ale nie taka jest idea naszych kurników i choć doraźnym rozwiązaniem będzie znacznie częstsze sprzątanie wnętrza i wymiana ściółki, zdecydowanie odradzamy przekraczanie maksymalnej ilości kur.
Co do samej ilości kur – pomimo wielu różnych opinii uważamy, że na jedną kurę powinno przypadać minimum 0,8-0,9m2 wybiegu. Często obserwujemy, że pomimo dużej ilości miejsca w wolierze kury i tak siedzą ze sobą razem i nie potrzebują aż tyle miejsca. Naszym zdaniem im więcej jest miejsca na wybiegu tym lepiej, a jeśli jest taka możliwość i chęci – warto zapewnić też dodatkowo wolny wybieg. Kolejnym ważnym parametrem mającym wpływ na ilość kur jest ilość miejsca na jedną kurę na grzędzie (25-30cm). Pamiętajmy jednak, że kury mają wysoką temperaturę własnego ciała i to właśnie one grzeją kurnik zimą. Za mała ilość kur w stosunku do projektowanej może spowodować, że nie ogrzeją wystarczająco wnętrza swojego domku.
Na podstawie naszych obserwacji kury nie wymagają dużo miejsca na grzędach. W nocy najczęściej trzymają się ciasno przy sobie. Mimo to my zakładamy ok. 30cm grzędy na jedną kurę – tak na wszelki wypadek, żeby było im wygodnie.
Pomimo powszechnie panującej opinii, że kurniki muszą być izolowane i jeszcze najlepiej ogrzewane – absolutnie nie widzimy takiej potrzeby. Kury doskonale znoszą niskie temperatury, za to gorzej znoszą upały i przeciągi. Lubią też, gdy jest sucho.
Kury mają wysoką temperaturę ciała (powyżej 40 stopni C) i to właśnie one ogrzewają siebie nawzajem i całe wnętrze swojego domku. Od spodu mają kompostującą – grubą ściółkę, ich łapki spoczywają na grubej grzędzie, dzięki czemu mają jak ochronić swoim ciałem łapki przed odmrożeniami. Oczywiście istnieje możliwość zamontowania ogrzewania czy ocieplenia kurnika na prośbę Klienta, niemniej jednak pamiętajmy co może zrobić szok termiczny z naszymi pupilami gdy zechcą wyjść na zewnątrz. Zadaszona woliera zabezpiecza wnętrze przed opadami atmosferycznymi, dzięki czemu kury mają sucho. To z kolei chroni kury przed rozwojem bakterii i wszelkich drobnoustrojów. Domki HappyKura budowane są w taki sposób, by zapewnić ochronę przed wiatrem i przeciągami zapewniając jednocześnie odpowiednią wentylację. W opcji istnieje możliwość domówienia osłon wiatrowych z poliwęglanu w celu zabezpieczenia wybiegu przed zamieciami i mroźnym wiatrem.
Wszystkie domki HappyKura wykonywane są w Polsce z materiałów najwyższej jakości. Do budowy domków używamy ręcznie selekcjonowanego i tylko certyfikowanego drewna konstrukcyjnego (suchego, suszonego, struganego i dodatkowo przez nas szlifowanego), poprzez najwyższej jakości sklejki meblowe (a nie skrzyniowe), tylko markowe wkręty ciesielskie, markowe okucia i zawiasy ( miedzy innymi w estetycznym czarnym kolorze), szyby z wytrzymałego poliwęglanu (a nie z plexi) czy też markowych farb i impregnatów z gamy Tikurilla lub Koopmans. Każdy kurnik jest w standardzie impregnowany, składany w całość i następnie rozbierany na elementy umożliwiające transport. Przykładamy się do naszej pracy i dlatego pragniemy za swoje produkty uczciwego wynagrodzenia. Nie można też nie wspomnieć, że płacimy ZUS i podatki.
Nie, jeśli nie planujesz rozmnażać kur na własną rękę. Kogut pilnuje co prawda stada, dba o to by morale jego podopiecznych były na odpowiednim poziomie i oczywiście niejednokrotnie pięknie wygląda – ale nie musisz go mieć, żeby mieć jajka. Znamy też koguty które dzielne i odważne broniły swoje damy jako pierwsze uciekając przed niebezpieczeństwem do kurnika. Można jak najbardziej przywyknąć do piania koguta, a nawet to pokochać, ale trzeba mieć na uwadze, że sąsiedzi mogą być nieco innego zdania, zwłaszcza w terenach miejskich. Kury bez koguta też wyznaczą szefową stada i to ona przejmie po części kogucie obowiązki będąc znacznie ciszej.
Wszystko zależy od nas i tego czego sami oczekujemy – codziennie dużej ilości zniesionych jajek czy wyglądu naszych domowników. U jednych Klientów kurnik będą zamieszkiwały z założenia kury dekoracyjne dające mniej jajek, a u innych typowe nioski strzelające jajkami jak np. Rosa czy Leghorn. Każda rasa kury ma pewne cechy charakteru, osobowości, wydajność nieśności, poszukiwanie bliskości człowieka, gotowość do rozrodu, wielkość itp. Warto poczytać w Internecie, aby znaleźć idealną rasę dla siebie. Można tam znaleźć kilka „zimowych niosek” takich jak między innymi dekoracyjne i duże Brahmy, które nie przestaną składać jaj w zimie; Araukany, które składają jajka o zielonej skorupce (podobnie jak i Green Shelle); zielononóżki kuropatwiane – które podobnie do dwóch wcześniejszych dają jajka z niższą zawartością cholesterolu. Maransy obdarują Cię dla przykładu jajkiem o skorupce w kolorze czekoladowym. Są też i prześliczne puchate Silki (dla których kurnik powinien być specjalnie dostosowany). Najważniejsze jednak by kurki pozyskiwać od sprawdzonych i zweryfikowanych hodowców, którzy dbają o dobrostan swoich stad i które mają odpowiednią opiekę weterynaryjną. Starajmy się też nie mieszać kur z różnych źródeł lub zachowajmy odpowiednią „kwarantannę” dla kur z niepewnym pochodzeniem. Na sam koniec warto też wspomnieć o samodzielnym stworzeniu własnego stadka kurek i kluciu piskląt z inkubatora z zapłodnionych jaj, ich dorastaniu w odchowalniku z lampą grzejną, zabawach w kurzą mamę – ale to już całkiem inna historia…
Najlepiej w nocy bezpośrednio do domku na grzędę. Czasem warto pokazać je w ciągu dnia obecnym domownikom np. w wolierze, odizolowane od reszty ale tak, by się nawzajem widziały. To zdecydowanie obniży poziom dramatu w kurniku i oszczędzi nam i kurom niepotrzebnego stresu. W przypadku pierwszego uruchomienia kurnika zalecamy najpierw potrzymać kury zamknięte w samym domku by przyzwyczaiły się do nowego miejsca, do grzęd na których będą spać, a także zaznajomiły się z gniazdami, gdzie będą znosić jajka. Po dwóch, trzech dniach – nasze kury po wypuszczeniu na wolierę doskonale wiedziały co i jak i którędy wrócić do wnętrza domku na noc. Testowaliśmy też rozwiązanie z wypuszczeniem na wolierę już po pierwszej nocy i również nie było problemu z aklimatyzacją. Samodzielnie wyklute kurczaki, a także młodzież starajmy się wpuszczać na wiosnę.
Nie, przy odpowiednim, prawidłowym obłożeniu kurnika i przy niewielkim nakładzie pracy w postaci przemieszania lub dosypania cienkiej warstwy ściółki na przykład raz w miesiącu – zapach jest praktycznie znikomy lub niewyczuwalny. Zauważyliśmy, że jeśli coś czuć, to zdecydowanie więcej jeśli nie posprząta się woliery z resztek jedzenia niż z samego wnętrza domku, gdzie odbywa się przecież 60% kurzej defekacji. To duża zaleta doskonałej wentylacji wnętrz naszych domków.
Transport kalkulowany jest indywidualnie zgodnie z lokalizacją Klienta. Wyceniamy go tak, by pokrył tylko nasze koszty paliwa i ewentualne opłaty drogowe.